Translate

poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział 14

                                                       NOWA POSTAĆ! <3 
 black and white


                                                               Claire Douson
*Kilka tygodni później
Dzisiaj mam pierwsze zajęcia. Boję się, że nie dam rady. Chłopcy wyjechali do Stanów, aby nagrać singiel, czy coś. Strasznie nudno bez Harrego, oczywiście są dziewczyny, ale to nie to samo co czas spędzony z Harrym. Zostają tam jeszcze 3 dni, myślę, że dam radę, ale będzie okropnie nudno.
Przechodzę przez drzwi uczelni i widzę same nowe twarze. Nikogo kogo bym wcześniej znała lub widziała. Mijam ludzi i nikt nie przejmuje się Nathalią, która nie może znaleźć sali 325.
Po nieudanych poszukiwaniach staję na środku korytarza i rozglądam  się jak głupia w poszukiwaniu tak na prawdę niczego bo są tam tylko dwoje drzwi, które prowadzą do sali nr 123 i122.
-Moge Ci jakoś pomóc?-słyszę za plecami piskliwy głosik.
-Umm tak. Wiesz gdzie jest sala 325?
-Jasne. Chodź za mną.
-Ooo dziękuję bardzo.
Podążam za dziewczyną, której imienia nie znam...
-Jak masz na imię? Ja jestem Nathalie.
-Claire.
-No to Claire, na którym roku jesteś?
-Drugim, a ty myślę, że na pierwszym, Zgadłam? 
-Zgadłaś.
-Jestem jasnowidzem!-obie zaczęłyśmy się śmiać.
-Proszę bardzo sala 325.
-Dziękuję i do zobaczenia niedługo.
Pożegnałam się z Claire i weszłam do sali. 
Wykład był...spoko. Nic ciekawego. Profesor opowiadał nam o pierwszym roku, jaki on trudny i tak dalej. Mówił o osiągnięciach uniwersytetu i takich pierdołach.  Dzisiaj mam jeszcze tylko zajęcia z  prawa handlowego i wolne.
Po skończonych zajęciach wybrałam się na małe zakupy, bo muszę kupić jeszcze kilka książek i jakieś buty.
Chodziłam po galerii i nic mi się nie podobało. Zgłodniałam, dlatego poszłam do Kfc. Zamówiłam jedzenie i szłam do jakiegoś stolika, kiedy zauważyłam Claire, wiec podeszłam do niej.
-Hej. Mogę się dosiąść?-spytałam.
-Jasne, siadaj! Jak tam pierwszy dzień?
-W miarę dobrze. Trochę nudno.
-Pierwszy dzień taki jest, później nie będzie tak fajnie.
-Myślę, że dam radę.-uśmiechnęłam się w jej stronę.
-Na pewno. Może pomogłabyś mi wybrać jakieś buty na żadne nie mogę się zdecydować.
-Z nieba mi spadłas! Mam ten sam problem.
-To chodź! Może coś nam wpadnie w oko.
Zjadłyśmy i poszłyśmy do jakiegoś sklepu.
Po długim namyśle ja kupiłam te buty, a  Claire te. Oczywiście musiałam kupić jeszcze sukienkę, a dziewczyna spodnie. Nigdy nie stanę na jednym kupnie. Jak już kupuję, to przynajmniej dwie rzeczy.
Claire podwiozła mnie do domu i okazało się, że mieszka dwie ulice dalej.  


Untitled

 Weszłam do domu, który był pogrążony w ciemnościach. Pewnie dziewczyny poszły do miasta.  Zapaliłam światło w przedpokoju i udałam się do salonu. Usiadłam na kanapie, włączyłam telewizor i oglądałam GLEE. Po maratonie odcinków mój telefon zaczął dzwonić.
"Harry <3"

 Odebrałam z uśmiechem na twarzy.
-No hej! Jak tam pierwszy dzień?-spytał.
-Hej. Dobrze, poznałam taka Claire. Sympatyczna dziewczyna.
 -To dobrze. Co jeszcze powiesz?
-Strasznie tęsknie.
-Naprawdę?
-Naprawdę!
-To otwórz drzwi.
-Co?
-No otwórz.
Podeszłam do drzwi, od kluczyłam je i zobaczyłam Harrego stojącego w progu. On wie jak człowieka zaskoczyć...



X


14 rozdział i być może ostatni, nie widzę sensu, pisać go dalej, kiedy nikt nie komentuje. :( Przykro mi no, ale jeśli tu też nie będzie komentarzy to kończę pisanie tego bloga.... :(
xx

niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział 13

Dzisiaj wracamy do Londynu. Spędziliśmy  na Fidżi tydzień, wspaniały tydzień. Dowiedziałam się paru ciekawych i zabawnych faktów z życia Harrego. Był rozrywkowym i pełnym energii dzieckiem, zresztą nadal jest.
-Spakowana?-spytał mnie Harry.
-Tak, a ty?
-Jestem. To co może zejdziemy?
-Ok, chodźmy.
Zeszliśmy, oddaliśmy klucz i poszliśmy do kawiarni bo zostało nam trochę czasu.
-Poproszę cappuccino.
-A ja czarną kawę.
-Dobrze, zaraz podam.-kelner uśmiechnął się do nas i odszedł przygotować nasze kawy.
-Żal mi opuszczać to miejsce.-zaczełam rozmowe.
-Zawsze możemy wrócić.
-Racja.
Dostaliśmy nasze zamówienie i niedługo po tym byliśmy w drodze na lotnisko.
*Kilka godzin później
Lot z  dowcipami Harrego duuużył się, ale kiedy wylądowaliśmy chciałam znów usłyszeć kawał typu "Puk, puk! Kto tam?".
-To co odwiozę Cię do domu, nie?
-Jeśli byś mógł.
-Oczywiście, że tak.
-Dziękuję.
-Nie ma sprawy, to jedziemy.
Harry wziął moja i swoja walizkę i ruszył do samochodu.
Kiedy dojechaliśmy podziękowałam Harremu i dałam mu buziaka w policzek. Pożegnaliśmy się i wyszłam z samochodu.
Weszłam do domu i usłyszałam odgłos tłuczonego szkła. Pewnie Lisa coś gotuje...
-Hej! Co tu taki bałagan?
-Ooo Nati jesteś już! Stęskniłam się i chciałam zrobić coś dobrego, ale jak zwykle nie wyszło.
-Oj tam zawsze możemy coś zamówić.
-No tak.
-Gdzie Tessa?
-Wyszła  do sklepu, powinna zaraz być.
-OK. Mam coś dla was!
-Ooo nie trzeba było.
Otworzyłam walizkę i wyjęłam paczkę dla Lisy.
-Co to jest?
-Otwórz to zobaczysz.-uśmiechnęłam się w jej kierunku.
 -Jejku dziekuję. Bluzka ze Sitchem. Dziekuję.
-Nie ma za co. Mam nadzieję, że Ci się podoba.
-Podoba!
-Już jestem.-usłyszałam Tesse.
-Nathalia! Hej!
-Hej! No jesteś mam coś dla Ciebie.
-No dziękuję. Co to?-podałam jej paczkę.
-Otwórz!
-Jaki super case. Dzięki!
-Nie ma sprawy. To co zamawiamy pizze?
-Tak!-krzyknęły chórem.
Dzień minął szybko. Z dziewczynami oglądałyśmy jakieś filmy i po prostu leżałyśmy. 
Wieczorem kiedy kładłam się spać dostałam esemesa.
Od Harrego.
"Ciężko mi zasnąć bez Ciebie. :("
Odpisałam mu:
"Dasz radę. ;) Dobranoc. :*"
Odpisał:
"Muszę. :( Dobranoc. :***"
Myślałam o Harrym. Myślałam i też nie mogłam zasnąć bez niego. Jego oczy mnie zawsze uspokajają, są takie głębokie i te dołeczki w jego policzkach...
Zdałam sobie sprawę, że się w nim zakochuję...
❤


Kolejny rozdział! Liczę na komentarze. :D
xx

wtorek, 18 listopada 2014

Rozdział 12

*Nathalia
Obudziłam się w świetnym humorze obok Harrego. Uśmiechnęłam się sama do siebie patrząc na jego wspaniałą  twarz, na której znajdowały się promienie słońca, które wpadły do pokoju przez nie zasłonięte rolety. Chciałabym widzieć taki obrazek codziennie. Co ja gadam? Przecież znamy się dwa miesiące, nie za szybko żeby się aż tak bardzo zakochać?
-Nie ładnie tak podglądać- powiedział Harry, a na moich policzkach pojawiły się rumieńce.
-Ja przepraszam, nie chciałam Cię obudzić.
-Nie obudziłaś. Ja już nie spałem.-puścił do mnie oczko.
Wstałam z łóżka i udałam się do łazienki, wcześniej zabierając ubrania. Wzięłam zimny prysznic, umyłam zęby, uczesałam się i zrobiłam lekki make-up.
Po powrocie do pokoju Harrego nie było, dlatego się zdziwiłam. Wyszłam na balkon zobaczyć piękny krajobraz Fidżi. Ta wyspa jest cudowna! Zupełnie inna niż Anglia. Tu jest słonecznie i gorąco, a w naszym kraju ciągle pada i bez szalika wyjść nie można! nie tylko podoba mi się to miejsce, podoba mi się również to z kim poznaję tę wyspę. Ciszę się, że to właśnie z Harrym wybrałam się na ta wycieczkę. Jest FANTASTYCZNIE, a to dopiero drugi dzień!


*Harry
Kiedy Nathalia brała prysznic postanowiłem iść do restauracji po śniadanie. Wziąłem z bufetu: pomarańcze, naleśniki, bułeczki, grejpfruty i jeszcze jakieś inne owoce.
Szedłem z tą wielką tacą i nie wiem kiedy obok mnie znalazł się tłum naszych fanek. Odstawiłem tacę z jedzeniem na jakiś kamień i podeszłem do fanek. Prosiły mnie o autografy i zdjęcia, co z przyjemnością im dawałem. Spojrzałem się w górę i zauważyłem śmiejącą się Nathalie.
-A oto tam stoi moja najlepsza z najlepszych, najpiękniejsza z najpiękniejszych i najukochańsza z najukochańszych...Nathalia. Wskazałem na dziewczynę,  która od razy się zawstydziła, a fanki zaczęły zadawać pytania.
-To twoja dziewczyna?
-Niestety jeszcze nie. 
-A masz zamiar z nią być?
-Może...
-Podoba Ci się?
-Oczywiście, że tak! Tylko spójrzcie na nią!
-Awwwww słodki jesteś.-powiedziała jedna z nich.
-To jest słodkie? Och proszę.-nie tylko nie to.
-Daj spokój jeśli będą chcieli ze sobą być to SUPER i musisz to uszanować.
-Dziękuję, a teraz was przepraszam, ale jesteśmy głodni i muszę już iść. Miło było was zobaczyć! Kocham was.
-My ciebie też!
Po pożegnaniu z fanami udałem się prosto do pokoju.
-Nie mów tak o mnie przed fanami.
-Dlaczego?
-Bo pomyślą, że jesteśmy parą!
-To co?
-Nie jesteśmy parą.
-Możemy być.-zbliżyłem się do niej i złapałem ją w tali.
-Nie uważasz, że to za szybko?
-Nie.
-Troszkę tak. Poczekajmy jeszcze trochę.
-Dobrze.-cmoknąłem ją w policzek i podałem tackę z jedzeniem.
-Smacznego.
-Dziękuję, smacznego.


*Nathalia
On właśnie spytał mi się czy zostanę jego dziewczyną! To trochę szybkie tempo i uważam, że powinniśmy jeszcze bardziej się poznać. Kiedyś może będziemy razem, ale teraz? To za szybko!
Po pysznym śniadaniu, udaliśmy się na plażę. Nasz hotel jest nie daleko więc szliśmy. Na plaży prawie nikogo nie było, ale to pewnie dlatego, że jest dopiero 9.
Rozłożyliśmy ręczniki przy brzegu i połozyliśmy się na nich.
-Nat, ale to nie przekreśli naszej przyjaźni?
-Oczywiście, ze nie. To nawet nie przekreśla jakieś poważniejszej relacji. Po prostu dajmy sobie czas.
-Dam Ci go tyle ile będzie potrzeba! Będę czekał na Ciebie nawet sto lat, ale będę czekał.
Uśmiechnęłam się na jego wyznanie po czym poszłam do oceanu popływać, a Harry razem ze mną.
Beach

Jest 12 rozdział, a komentarzy...brak! Proszę o wasze opinie na temat opowiadań i całokształtu bloga.
xx

wtorek, 4 listopada 2014

Rozdział 11

*Nathalia
Po kolacji wyznań przy której dowiedziałam się wielu ciekawych i nowych rzeczy  o Harrym wróciliśmy do pokoju. Zastawiałam się nad tym jak będziemy spali, ale aż tak nie przejmowałam się tym. Cieszyłam się każdą chwila spędzoną  w jego towarzystwie.
Kiedy doszliśmy do pokoju Harry rzucił się na łóżko pewnie ze zmęczenia po długiej podróży, a ja stałam i opierałam się o futrynę.
-Co tak stoisz?-Harry zapytał się z tym swoim uśmieszkiem na twarzy.
-Nie mogę?
-Ależ oczywiście, że możesz, ale lepiej chyba było się położyć.-przesunął się i wskazał wolne miejsce.
Niepewnie podążałam w stronę łóżka, ale ostatecznie położyłam się koło Harrego, który przytulił mnie. Byłam zdziwiona jego uściskiem, ale mimo to odwzajemniłam go. Nie wiem kiedy zasnęliśmy wtuleni w siebie.


*Lisa
Przygotowywałam się do wyjścia z Niallem mnóstwo czasu, ale on i tak wyglądał lepiej. Biała dopasowana koszulka bardzo dobrze podkreślała jego atuty. Na ramionach miał czarną marynarkę, a na nogach czarne dżinsy. Jego fryzura była "w artystycznym nieładzie", ale to tylko dodawało mu uroku.
Dostałam od chłopaka piękna czerwoną różę. Szłam  z nią przez cały czas. Była cudowna, tak samo jak ten dzień i Niall.
-Jesteś głodna.-spytał chłopak.
-Troszkę.
-W taki razie idziemy coś zjeść!
Przeszliśmy kilka ulic i doszliśmy do bardzo ekskluzywnej restauracji jaką jest...Mcdonald.
-A więc co Pani sobie życzy?
-Hmmm może poproszę hamburgera z frytkami i cole.
-Oczywiście idę złożyć zamówienie. 
  




 Niall and Lily <3

Siedziałam chwilkę sama przy stoliku,ale po chwili dołączył do mnie Niall.
-Za chwilę nasze zamówienie powinno być gotowe.
-OK. Poczekam. Może opowiesz coś o sobie, bo pewnie to co piszą w internecie to połowa kłamstw.
-Umm w zasadzie to nie, ale jeśli masz do mnie pytania to oczywiście na nie odpowiem.
-Jakie jest twoje hobby, poza muzyką?
-Lubię jeść, dlatego przepraszam na moment, ale idę po nasze zamówienie.-odszedł z uśmiechem na ustach i z takim samym wrócił.
-A  twoje hobby to...?-spytał mnie Niall.
-Lubie jeździectwo. Od szóstego roku życia jeżdżę.
-Wow, super, a kim chcesz być w przyszłości?
-Chcę dawać lekcje jazdy konnej, ale poza tym chciałabym być modelką.
-Dziewczyna z  ambicjami, podoba mi się to.
-A ty kim chciałbyś być, gdybyś nie był piosenkarzem?
-Zdecydowanie kucharzem! Kocham gotować i to jeść!
-Chłopak z ambicjami, podoba mi się to.-oboje zaczęliśmy się śmiać.
Wieczór minął nam szybko, ale wspaniale. Dowiedziałam się nowych rzeczy o Niallu, których nie piszą w internecie.
Chłopak odprowadził mnie do domu, pożegnał i poszedł do domu. Na pewno nie jest to ostatnie wspólne spotkanie.

 -I jak było?-od progu  przywitała mnie Tessa.
-Było dobrze.
-Dobrze, dobrze? Tylko dobrze?
-Było wspaniale!
-Awww! Gdzie byliście?
-Na spacerze w parku, w McDonaldzie i poszliśmy jeszcze do kina.
-No to było dobrze.
-Nie. No coś ty serio było wspaniale. Niall jest super.
-Uuuu, ktos tu się zakochał!
-Wcale nie!
-Wcale tak! 
-Wcale nie!
-Wcale tak!
-Ugh skończ!
-Dobrze, dobrze nie gorączkuj się tak.    Wcale tak!
-Oj no weź.-czułam jak na moich policzkach pojawiają się rumieńce.


I oto jest 11. rozdział! Krótki, ale jest. Mam nadzieję, że się podoba i liczę na komentarze ;).
xx




















czwartek, 16 października 2014

Uwaga!

Ok, rozumiem, że to opowiadanie nie jest najlepsze, ale myślę, że najgorsze też nie. Przykro mi, że nikt nie komentuje, chociaż tu wchodzi. Rozdziały nie będą dodawane jeśli będę widziała, że nikt się tym nie interesuje! :/
xx Nat

piątek, 3 października 2014

Rozdział 10

* Lisa
Kiedy Nathalia wyszła do Harrego jej mama jakoś zbladła.
-Przepraszam, może chce Pani szklankę wody? Wygląda Pani strasznie blado.
-Poproszę, dziękuję Liso.
-Nie ma sprawy.
Mama Nathali usiadła na kanapie razem z Panem Robinem, a Tessa poszła ze mną.
-O co im chodzi?- spytała szeptem Tessa.
-Właśnie nie wiem, to trochę dziwne.
-Trochę? Ja na ich miejscu cieszyłabym się ze szczęścia córki, a oni jeszcze się na nią złoszczą.   
Poszłyśmy do salonu gdzie znalazłyśmy rodziców Nathali. Podałam jej mamie szklankę z wodą.
-Dziękuję.-nie odpowiedziałam tylko uśmiechnęłam się w jej kierunku.
Po krótkiej ciszy, która o dziwo nie była niezręczna Tessa jak to Tessa musiała zapytać:
-Dlaczego państwo nie chcą, aby Nathalia jechała z Harrym na wakacje? Chodzi o to, że jest sławny czy o to, że ona ma 20 lat a on 23*?
-Tessa!-upomniałam ją.
-Nie, nie szkodzi, wiem że to trochę dziwne, ale naprawdę mamy powody, aby ja chronić i nie chodzi tu o te wymienione.-wyjaśniła Pani Stefanie, ale Tessie i tak było mało.
-Chodzi o Micka? To przez niego są państwo tacy przewrażliwieni?
-Naprawdę, nie możemy wam powiedzieć, może kiedyś się dowiecie i zrozumiecie.
-No dobrze.-w końcu koniec pytań!
-My będziemy się zbierać.
-Może państwo zostaną, pani Stefanie nie wygląda najlepiej.
-Damy sobie radę, dziękujemy wam.-uśmiechnęli się i wyszli.
Po wyjściu rodziców Nathali udałyśmy się do salonu.
-Musiałaś tyle ich pytać!?-zapytałam lekko wkurzona na Tessę.
-Oj przestań! Nie ciekawiło Cię o co im chodziło?
-Może troszkę, ale to nie powód, zeby zadawać tyle pytań.
 -No widzisz, to jest właśnie do tego powód.- Tessa miała racje, ale to ich prywatne sprawy i nie powinnyśmy się w nie wtrącać. 
Poszłam do mojego pokoju zadzwonić do Nialla.
Pierwszy sygnał, drugi...
-Hej Niall!
-O hej Lisa! Co słychać? Harry i Nati już pojechali?
-Tak, już dawno i wszystko w porządku. A ja tam u ciebie?
-Świetnie, może miałabyś ochotę iść dziś na spacer?
-Pewnie! O której?
-Koło 3pm?
-Będę gotowa.
-Ok to pa.
-Pa.


*Harry
-No to opowiadaj.
-No to skończyłam  szkołę średnią z najlepszym wynikiem w klasie i dostałam się na studia prawnicze, ale to wiesz. Mimo tego, że się dostałam to nie koniecznie chcę to studiować, ale nie chce robić przykrości rodzicom...
-Dlaczego? Rób to co kochasz! A kim chciałabyś zostać?
-Aktorką. W szkole brałam udział w zajęciach teatralnych, grałam w przedstawieniach, ale to nie jest stałą praca, a jak zostanę panią prawnik to mam posadę zapewnioną, ponieważ moi rodzice mają zanjomych w tej branży.
-Ale to nie zmienia faktu, że nie spełniasz marzeń.
-Ale życie to nie instytucja do spełniania marzeń tylko jest to ciężka praca.
-Jakoś moje marzenia się spełniły. 
-Po prostu nie każdego się spełniają, ale kto wie może kiedyś zagram w filmie.
-Nie może, a na pewno. Opowiadaj dalej.
-Moim ulubionym kolorem jest czerwony, a kwiatem tulipan. Uwielbiam spaghetti carbonara i boję się pająków. Co chcesz jeszcze wiedzieć?
-Jak widzisz swoją przyszłość?
-Stara panna z gromadką kotów.
-Hahhaha, nie no poważnie.
-Poważnie to: maż, trójka dzieci i kot.
-Kot?
-Kot musi być!



* Niall
Szedłem po Lisę  zauważyłem staruszkę, ktora sprzedawała piękne róże i kupiłem jedną dla Lisy.
Po 15min doszedłem do celu. Zapukałem do drzwi, które otworzyła mi pięknie ubrana Lisa.
-Ślicznie wyglądasz! Proszę to dla Ciebie.-podałem jej różę.
-Ooo dziękuję Ci. Gdzie idziemy!
-Na spacer do parku.
-OK.
Liall or nily


*Wiek Harrego został zmieniony na potrzeby bloga.



Wiem, że strasznie krótki, ale napisałam go teraz bo miałam wyrzuty sumienia, że tyle nie dodaję, ale w sumie nikt nie komentuje. :( Jeśli ktoś to czyta to proszę niech zostawi po sobie jakiś znak.!
Następny  rozdział pojawi się jak będzie choć jeden kom.
xx

poniedziałek, 22 września 2014

Rozdział 9

Dziś razem z Harrym lecimy na Fidżi. Kolacja z przed kilku dni minęła nam w bardzo miłej atmosferze. Spakowałam się już wczoraj tak samo wybrałam już ciuchy na dzisiejszy wylot. Lecimy o 15, dlatego już czekam na Harrego bo jest 12:00.
-Uważaj tam na siebie.-powiedziała Lisa z troską w głosie.
-Przecież będzie miała tam swoje osobistego ochroniarza.-Tessa puściła do mnie oczko, na co ja przewróciłam oczami.
-Spokojnie wrócę cała i zdrowa.-uspokoiłam dziewczyny i przytuliłam je po czym usłyszałam dzwonek do  drzwi.
Otworzyłam je i zobaczyłam...moich rodziców.
-Yyy mama, tata?
-Jak to lecisz dziś na Fidżi?
-No, yyy lece z moim przyjacielem.
-Właśnie wiemy, dostaliśmy esemesa, Skąd znasz tego chłopaka?
-Poznaliśmy się w taksówce...-byłam lekko rozkojarzona.  O co im chodzi?
-W taksówce? I co od razu na wakacje razem lecicie?-moja rodzicielka podniosła głos.
-Mamo, o co wam chodzi?
-O co nam chodzi? Przecież prawie go nie znasz córciu!
-Znam go. Dlatego jedziemy razem na wakacje i nie zabronicie mi bo jestem dorosła, a poza tym chodzi wam tylko o to? Przez to jechaliście taki kawał drogi?
-Umm... no tak bo się o ciebie martwimy, przeciez wiemy, ze on jest w tym twoim zespole. On nie szuka miłości tylko zawawke kochanie.
-Nie znacie go wiec nie mówcie o niem w taki sposób! Rozumiecie?!-podniosłam głos.
-Spokojnie...
Nie dokończyli bo usłyszałam samochód podjeżdżający pod nasz dom. Nie czekając na nic wzięłam walizkę i po prostu wyszłam z domu. 
Harry wyszedł z samochodu z uśmiechem na ustach, ale ja  byłam tak zła na rodziców, że tylko weszłam do samochodu nie zważając na to co mówił chłopak.
-Uuuu widzę  ktoś tu ma kiepski dzień, a powinien być super bo jedziemy na Fidżi! Co się stało?
-Ja przepraszam, ale przed chwilą przyjechali moi rodzice i zaczeli mi mówić, że nie powinnam lecieć z tobą bo się nie znamy, ale jestem dorosła i nie dam im ingerować w moim życiu.
-No już dobrze. Nie myśl o tym tylko o wspaniałym pobycie na tej cudownej wyspie.
Nic nie powiedziałam tylko się uśmiechnęłam.


*Kilka godzin później
Lot minął nam szybko. Jesteśmy teraz w drodze do naszego hotelu. Nie wiem nawet jak wygląda bo Harry chciał wszystko zorganizować sam, chciał nawet zapłacić za całą wycieczkę, ale dogadaliśmy się tak, że on płacił połowę, a resztę ja.
Po 30min byliśmy pod pięknym hotelem. Był ogromny z pięcioma basenami.
Zakwaterowaliśmy się i już po chwili jeden z pracowników hotelu prowadził nas do naszych pokoi.
-Proszę bardzo to państwa pokój. Mogę jeszcze w czymś pomóc?
-Yyy ale to tylko jeden pokój?-zdziwiłam się, bo myśliałam, że każde z nas będzie  miało swój własny pokój.
-Tak, mam wyraźnie napisane, że pokój 1286, a drugiej cyfry nie ma-widziałam zakłopotanie na twarzy tego chłopaka.
-Jeśli jest to problem to mogę wynająć Ci osobny.-do rozmowy wkroczył Harry.
-No dla mnie to nie jest problem, a dla Ciebie?
-No oczywiście, ze nie. W takim razie dziękujemy, do widzenia.
-Do widzenia.
Weszliśmy do pokoju i nie mogłam oderwać oczu od pięknego pomieszczenia. Jedyne co mnie zmartwiło to to, że było tam tylko jedno łoże małżeńskie...
-Podoba się?-spytał Harry.
-Jasne! Tylko...
-Tylko co?
-No jest jedno łóżko...
-Ale jest duże, myślę, że się zmieścimy bez problemu.
-No, no dobrze.
-To dobrze.-uśmiechnął się do mnie.
-Idziemy na kolacje?-zadał kolejne pytanie.
-OK. Tylko może się przebiorę, nie lubię po tak długim locie byś w tym samym ubraniu.
-Uuuu kobiety...
Nic nie powiedziałam tylko poszłam się przebrać.
Ubrana i uczesana wyszłam z łazienki i na fotelu zobaczyłam znudzonego Harrego.
-No wreszcie! Ile można się przebierać?
-Uwierz mi, że dłużej.
-Nie wierze.
Wyszliśmy z pomieszczenia i udaliśmy się w  stronę  restauracji. Była ona duża i każdy mógł nakładać sobie co chciał i ile chciał.
Nałożyliśmy na talerze to co chcieliśmy i usiedliśmy przy stoliku.
-Smacznego.-Harry uśmiechnął się do mnie.
-Smacznego.
Nasze talerze szybko zostały opróżnione, ale mimo to siedzieliśmy przy stoliku.
-Mam wrażenie, że krepujesz się w moim towarzystwie.-Harry zaczął rozmowę.
-Nie, no co ty, ja po prostu... No my się tak naprawdę dobrze nie znamy.
-No masz rację to opowiedz mi coś o sobie.
-No dobrze, ale wiesz to może trochę potrwać  moje życie jest pełne wrażeń.-oboje zaczęliśmy się śmiać.

 


Untitled



Tada i jest 9 rozdział!!! Naprawdę bardzo bardzo bardzo przepraszam, że tak późno, ale nie będe was  kłamała, nie miałam weny, a do tego NAUKA!!! Coś strasznego! Następny rozdział pojawi się mniej więcej za tydzień.
xx