Translate

piątek, 3 października 2014

Rozdział 10

* Lisa
Kiedy Nathalia wyszła do Harrego jej mama jakoś zbladła.
-Przepraszam, może chce Pani szklankę wody? Wygląda Pani strasznie blado.
-Poproszę, dziękuję Liso.
-Nie ma sprawy.
Mama Nathali usiadła na kanapie razem z Panem Robinem, a Tessa poszła ze mną.
-O co im chodzi?- spytała szeptem Tessa.
-Właśnie nie wiem, to trochę dziwne.
-Trochę? Ja na ich miejscu cieszyłabym się ze szczęścia córki, a oni jeszcze się na nią złoszczą.   
Poszłyśmy do salonu gdzie znalazłyśmy rodziców Nathali. Podałam jej mamie szklankę z wodą.
-Dziękuję.-nie odpowiedziałam tylko uśmiechnęłam się w jej kierunku.
Po krótkiej ciszy, która o dziwo nie była niezręczna Tessa jak to Tessa musiała zapytać:
-Dlaczego państwo nie chcą, aby Nathalia jechała z Harrym na wakacje? Chodzi o to, że jest sławny czy o to, że ona ma 20 lat a on 23*?
-Tessa!-upomniałam ją.
-Nie, nie szkodzi, wiem że to trochę dziwne, ale naprawdę mamy powody, aby ja chronić i nie chodzi tu o te wymienione.-wyjaśniła Pani Stefanie, ale Tessie i tak było mało.
-Chodzi o Micka? To przez niego są państwo tacy przewrażliwieni?
-Naprawdę, nie możemy wam powiedzieć, może kiedyś się dowiecie i zrozumiecie.
-No dobrze.-w końcu koniec pytań!
-My będziemy się zbierać.
-Może państwo zostaną, pani Stefanie nie wygląda najlepiej.
-Damy sobie radę, dziękujemy wam.-uśmiechnęli się i wyszli.
Po wyjściu rodziców Nathali udałyśmy się do salonu.
-Musiałaś tyle ich pytać!?-zapytałam lekko wkurzona na Tessę.
-Oj przestań! Nie ciekawiło Cię o co im chodziło?
-Może troszkę, ale to nie powód, zeby zadawać tyle pytań.
 -No widzisz, to jest właśnie do tego powód.- Tessa miała racje, ale to ich prywatne sprawy i nie powinnyśmy się w nie wtrącać. 
Poszłam do mojego pokoju zadzwonić do Nialla.
Pierwszy sygnał, drugi...
-Hej Niall!
-O hej Lisa! Co słychać? Harry i Nati już pojechali?
-Tak, już dawno i wszystko w porządku. A ja tam u ciebie?
-Świetnie, może miałabyś ochotę iść dziś na spacer?
-Pewnie! O której?
-Koło 3pm?
-Będę gotowa.
-Ok to pa.
-Pa.


*Harry
-No to opowiadaj.
-No to skończyłam  szkołę średnią z najlepszym wynikiem w klasie i dostałam się na studia prawnicze, ale to wiesz. Mimo tego, że się dostałam to nie koniecznie chcę to studiować, ale nie chce robić przykrości rodzicom...
-Dlaczego? Rób to co kochasz! A kim chciałabyś zostać?
-Aktorką. W szkole brałam udział w zajęciach teatralnych, grałam w przedstawieniach, ale to nie jest stałą praca, a jak zostanę panią prawnik to mam posadę zapewnioną, ponieważ moi rodzice mają zanjomych w tej branży.
-Ale to nie zmienia faktu, że nie spełniasz marzeń.
-Ale życie to nie instytucja do spełniania marzeń tylko jest to ciężka praca.
-Jakoś moje marzenia się spełniły. 
-Po prostu nie każdego się spełniają, ale kto wie może kiedyś zagram w filmie.
-Nie może, a na pewno. Opowiadaj dalej.
-Moim ulubionym kolorem jest czerwony, a kwiatem tulipan. Uwielbiam spaghetti carbonara i boję się pająków. Co chcesz jeszcze wiedzieć?
-Jak widzisz swoją przyszłość?
-Stara panna z gromadką kotów.
-Hahhaha, nie no poważnie.
-Poważnie to: maż, trójka dzieci i kot.
-Kot?
-Kot musi być!



* Niall
Szedłem po Lisę  zauważyłem staruszkę, ktora sprzedawała piękne róże i kupiłem jedną dla Lisy.
Po 15min doszedłem do celu. Zapukałem do drzwi, które otworzyła mi pięknie ubrana Lisa.
-Ślicznie wyglądasz! Proszę to dla Ciebie.-podałem jej różę.
-Ooo dziękuję Ci. Gdzie idziemy!
-Na spacer do parku.
-OK.
Liall or nily


*Wiek Harrego został zmieniony na potrzeby bloga.



Wiem, że strasznie krótki, ale napisałam go teraz bo miałam wyrzuty sumienia, że tyle nie dodaję, ale w sumie nikt nie komentuje. :( Jeśli ktoś to czyta to proszę niech zostawi po sobie jakiś znak.!
Następny  rozdział pojawi się jak będzie choć jeden kom.
xx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz