-Uważaj tam na siebie.-powiedziała Lisa z troską w głosie.
-Przecież będzie miała tam swoje osobistego ochroniarza.-Tessa puściła do mnie oczko, na co ja przewróciłam oczami.
-Spokojnie wrócę cała i zdrowa.-uspokoiłam dziewczyny i przytuliłam je po czym usłyszałam dzwonek do drzwi.
Otworzyłam je i zobaczyłam...moich rodziców.
-Yyy mama, tata?
-Jak to lecisz dziś na Fidżi?
-No, yyy lece z moim przyjacielem.
-Właśnie wiemy, dostaliśmy esemesa, Skąd znasz tego chłopaka?
-Poznaliśmy się w taksówce...-byłam lekko rozkojarzona. O co im chodzi?
-W taksówce? I co od razu na wakacje razem lecicie?-moja rodzicielka podniosła głos.
-Mamo, o co wam chodzi?
-O co nam chodzi? Przecież prawie go nie znasz córciu!
-Znam go. Dlatego jedziemy razem na wakacje i nie zabronicie mi bo jestem dorosła, a poza tym chodzi wam tylko o to? Przez to jechaliście taki kawał drogi?
-Umm... no tak bo się o ciebie martwimy, przeciez wiemy, ze on jest w tym twoim zespole. On nie szuka miłości tylko zawawke kochanie.
-Nie znacie go wiec nie mówcie o niem w taki sposób! Rozumiecie?!-podniosłam głos.
-Spokojnie...
Nie dokończyli bo usłyszałam samochód podjeżdżający pod nasz dom. Nie czekając na nic wzięłam walizkę i po prostu wyszłam z domu.
Harry wyszedł z samochodu z uśmiechem na ustach, ale ja byłam tak zła na rodziców, że tylko weszłam do samochodu nie zważając na to co mówił chłopak.
-Uuuu widzę ktoś tu ma kiepski dzień, a powinien być super bo jedziemy na Fidżi! Co się stało?
-Ja przepraszam, ale przed chwilą przyjechali moi rodzice i zaczeli mi mówić, że nie powinnam lecieć z tobą bo się nie znamy, ale jestem dorosła i nie dam im ingerować w moim życiu.
-No już dobrze. Nie myśl o tym tylko o wspaniałym pobycie na tej cudownej wyspie.
Nic nie powiedziałam tylko się uśmiechnęłam.
*Kilka godzin później
Lot minął nam szybko. Jesteśmy teraz w drodze do naszego hotelu. Nie wiem nawet jak wygląda bo Harry chciał wszystko zorganizować sam, chciał nawet zapłacić za całą wycieczkę, ale dogadaliśmy się tak, że on płacił połowę, a resztę ja.
Po 30min byliśmy pod pięknym hotelem. Był ogromny z pięcioma basenami.
Zakwaterowaliśmy się i już po chwili jeden z pracowników hotelu prowadził nas do naszych pokoi.
-Proszę bardzo to państwa pokój. Mogę jeszcze w czymś pomóc?
-Yyy ale to tylko jeden pokój?-zdziwiłam się, bo myśliałam, że każde z nas będzie miało swój własny pokój.
-Tak, mam wyraźnie napisane, że pokój 1286, a drugiej cyfry nie ma-widziałam zakłopotanie na twarzy tego chłopaka.
-Jeśli jest to problem to mogę wynająć Ci osobny.-do rozmowy wkroczył Harry.
-No dla mnie to nie jest problem, a dla Ciebie?
-No oczywiście, ze nie. W takim razie dziękujemy, do widzenia.
-Do widzenia.
Weszliśmy do pokoju i nie mogłam oderwać oczu od pięknego pomieszczenia. Jedyne co mnie zmartwiło to to, że było tam tylko jedno łoże małżeńskie...
-Podoba się?-spytał Harry.
-Jasne! Tylko...
-Tylko co?
-No jest jedno łóżko...
-Ale jest duże, myślę, że się zmieścimy bez problemu.
-No, no dobrze.
-To dobrze.-uśmiechnął się do mnie.
-Idziemy na kolacje?-zadał kolejne pytanie.
-OK. Tylko może się przebiorę, nie lubię po tak długim locie byś w tym samym ubraniu.
-Uuuu kobiety...
Nic nie powiedziałam tylko poszłam się przebrać.
Ubrana i uczesana wyszłam z łazienki i na fotelu zobaczyłam znudzonego Harrego.
-No wreszcie! Ile można się przebierać?
-Uwierz mi, że dłużej.
-Nie wierze.
Wyszliśmy z pomieszczenia i udaliśmy się w stronę restauracji. Była ona duża i każdy mógł nakładać sobie co chciał i ile chciał.
Nałożyliśmy na talerze to co chcieliśmy i usiedliśmy przy stoliku.
-Smacznego.-Harry uśmiechnął się do mnie.
-Smacznego.
Nasze talerze szybko zostały opróżnione, ale mimo to siedzieliśmy przy stoliku.
-Mam wrażenie, że krepujesz się w moim towarzystwie.-Harry zaczął rozmowę.
-Nie, no co ty, ja po prostu... No my się tak naprawdę dobrze nie znamy.
-No masz rację to opowiedz mi coś o sobie.
-No dobrze, ale wiesz to może trochę potrwać moje życie jest pełne wrażeń.-oboje zaczęliśmy się śmiać.
Tada i jest 9 rozdział!!! Naprawdę bardzo bardzo bardzo przepraszam, że tak późno, ale nie będe was kłamała, nie miałam weny, a do tego NAUKA!!! Coś strasznego! Następny rozdział pojawi się mniej więcej za tydzień.
xx