Translate

poniedziałek, 22 września 2014

Rozdział 9

Dziś razem z Harrym lecimy na Fidżi. Kolacja z przed kilku dni minęła nam w bardzo miłej atmosferze. Spakowałam się już wczoraj tak samo wybrałam już ciuchy na dzisiejszy wylot. Lecimy o 15, dlatego już czekam na Harrego bo jest 12:00.
-Uważaj tam na siebie.-powiedziała Lisa z troską w głosie.
-Przecież będzie miała tam swoje osobistego ochroniarza.-Tessa puściła do mnie oczko, na co ja przewróciłam oczami.
-Spokojnie wrócę cała i zdrowa.-uspokoiłam dziewczyny i przytuliłam je po czym usłyszałam dzwonek do  drzwi.
Otworzyłam je i zobaczyłam...moich rodziców.
-Yyy mama, tata?
-Jak to lecisz dziś na Fidżi?
-No, yyy lece z moim przyjacielem.
-Właśnie wiemy, dostaliśmy esemesa, Skąd znasz tego chłopaka?
-Poznaliśmy się w taksówce...-byłam lekko rozkojarzona.  O co im chodzi?
-W taksówce? I co od razu na wakacje razem lecicie?-moja rodzicielka podniosła głos.
-Mamo, o co wam chodzi?
-O co nam chodzi? Przecież prawie go nie znasz córciu!
-Znam go. Dlatego jedziemy razem na wakacje i nie zabronicie mi bo jestem dorosła, a poza tym chodzi wam tylko o to? Przez to jechaliście taki kawał drogi?
-Umm... no tak bo się o ciebie martwimy, przeciez wiemy, ze on jest w tym twoim zespole. On nie szuka miłości tylko zawawke kochanie.
-Nie znacie go wiec nie mówcie o niem w taki sposób! Rozumiecie?!-podniosłam głos.
-Spokojnie...
Nie dokończyli bo usłyszałam samochód podjeżdżający pod nasz dom. Nie czekając na nic wzięłam walizkę i po prostu wyszłam z domu. 
Harry wyszedł z samochodu z uśmiechem na ustach, ale ja  byłam tak zła na rodziców, że tylko weszłam do samochodu nie zważając na to co mówił chłopak.
-Uuuu widzę  ktoś tu ma kiepski dzień, a powinien być super bo jedziemy na Fidżi! Co się stało?
-Ja przepraszam, ale przed chwilą przyjechali moi rodzice i zaczeli mi mówić, że nie powinnam lecieć z tobą bo się nie znamy, ale jestem dorosła i nie dam im ingerować w moim życiu.
-No już dobrze. Nie myśl o tym tylko o wspaniałym pobycie na tej cudownej wyspie.
Nic nie powiedziałam tylko się uśmiechnęłam.


*Kilka godzin później
Lot minął nam szybko. Jesteśmy teraz w drodze do naszego hotelu. Nie wiem nawet jak wygląda bo Harry chciał wszystko zorganizować sam, chciał nawet zapłacić za całą wycieczkę, ale dogadaliśmy się tak, że on płacił połowę, a resztę ja.
Po 30min byliśmy pod pięknym hotelem. Był ogromny z pięcioma basenami.
Zakwaterowaliśmy się i już po chwili jeden z pracowników hotelu prowadził nas do naszych pokoi.
-Proszę bardzo to państwa pokój. Mogę jeszcze w czymś pomóc?
-Yyy ale to tylko jeden pokój?-zdziwiłam się, bo myśliałam, że każde z nas będzie  miało swój własny pokój.
-Tak, mam wyraźnie napisane, że pokój 1286, a drugiej cyfry nie ma-widziałam zakłopotanie na twarzy tego chłopaka.
-Jeśli jest to problem to mogę wynająć Ci osobny.-do rozmowy wkroczył Harry.
-No dla mnie to nie jest problem, a dla Ciebie?
-No oczywiście, ze nie. W takim razie dziękujemy, do widzenia.
-Do widzenia.
Weszliśmy do pokoju i nie mogłam oderwać oczu od pięknego pomieszczenia. Jedyne co mnie zmartwiło to to, że było tam tylko jedno łoże małżeńskie...
-Podoba się?-spytał Harry.
-Jasne! Tylko...
-Tylko co?
-No jest jedno łóżko...
-Ale jest duże, myślę, że się zmieścimy bez problemu.
-No, no dobrze.
-To dobrze.-uśmiechnął się do mnie.
-Idziemy na kolacje?-zadał kolejne pytanie.
-OK. Tylko może się przebiorę, nie lubię po tak długim locie byś w tym samym ubraniu.
-Uuuu kobiety...
Nic nie powiedziałam tylko poszłam się przebrać.
Ubrana i uczesana wyszłam z łazienki i na fotelu zobaczyłam znudzonego Harrego.
-No wreszcie! Ile można się przebierać?
-Uwierz mi, że dłużej.
-Nie wierze.
Wyszliśmy z pomieszczenia i udaliśmy się w  stronę  restauracji. Była ona duża i każdy mógł nakładać sobie co chciał i ile chciał.
Nałożyliśmy na talerze to co chcieliśmy i usiedliśmy przy stoliku.
-Smacznego.-Harry uśmiechnął się do mnie.
-Smacznego.
Nasze talerze szybko zostały opróżnione, ale mimo to siedzieliśmy przy stoliku.
-Mam wrażenie, że krepujesz się w moim towarzystwie.-Harry zaczął rozmowę.
-Nie, no co ty, ja po prostu... No my się tak naprawdę dobrze nie znamy.
-No masz rację to opowiedz mi coś o sobie.
-No dobrze, ale wiesz to może trochę potrwać  moje życie jest pełne wrażeń.-oboje zaczęliśmy się śmiać.

 


Untitled



Tada i jest 9 rozdział!!! Naprawdę bardzo bardzo bardzo przepraszam, że tak późno, ale nie będe was  kłamała, nie miałam weny, a do tego NAUKA!!! Coś strasznego! Następny rozdział pojawi się mniej więcej za tydzień.
xx

piątek, 12 września 2014

Rozdział 8

-Cześć córciu!- przywitali się ze mną, po czym mnie przytulili.
-Kiedy przyjechaliście?
-Dosłownie przed chwilą. A ty gdzie byłaś?
-Aaaa. Ja byłam u... u przyjaciela.
-U przyjaciela mówisz?-tata zmierzył mnie wzrokiem.
-No tak. Poznałam go niedawno.
-No dobrze. Przyjechaliśmy bo dziś powinny przyjść papiery w sprawie studiów.
Całkiem zapomniałam o dzisiejszym dniu. Mam nadzieję, że się dostałam i rodzice będą ze mnie dumni. Nie do końca chciałam iść na prawo, no ale czego nie się nie robi aby uszczęśliwić najbliższych?
-No tak! Zapomniałam. Chcecie coś do jedzenia lub picia?
-Ja już włączyłam wodę na herbatę.-powiedziała Lisa.
-Aha ok. No to może coś do jedzenia?
-Nie dziękujemy, po drodze wjechaliśmy do restauracji.-uśmiechnęli się do mnie ciepło.
-Nie, to nie.
Spędziliśmy razem cały dzień. Czas tak szybko mina, że nie zauważyłam kiedy wybiła 19.
-Nathalia może otworzyła byś maila i sprawdziła czy przysłali Ci odpowiedź.
-Jasne już idę.
Poszłam na górę po laptopa po czym odpaliłam go i ponownie zeszłam na dół.
-No ruch ruch.-pospieszała mnie mama.
-Stefanie spokojnie zaraz się dowiemy.-uspokajał ją tata.
-No dobrze, dobrze.
Zaśmiałam się z ich zachowania i zalogowałam się.
Otworzyłam interesujący mnie plik i przeczytałam słowo: PRZYJĘTA.
-Przyjęli mnie!
-Naprawdę? Córciu jestem taka dumna.
- Ja też!-wtrącił tata.


*2 tygodnie później
Już środek lipca, a od września zaczną się studia. Rodziców bardzo to ucieszyło, nie powiem mnie też, ale będę dążyła do swoich marzeń. Za tydzień razem z Harrym lecę na wakacje. Lecimy na  Fiji. Zawsze o tym marzyłam i za tydzień marzenie się spełni.
Z zamyśleń wyrwał mnie dźwięk przychodzącego esemesa. Harry.
-Hej co robisz?-przeczytałam zawartość esemesa.
-Nic ciekawego, a co?
-Może wybralibyśmy się do kina? Co ty na to?
-Świetny pomysł! O której?
-O 5 P.M będę. Pa :*
-OK. Pa :**
Była godzina 2 dlatego miałam dużo czasu.
Odłożyłam telefon na półkę i poszłam sprzątać kuchnię, ponieważ dziś jest moja kolej.
Włożyłam naczynia do zmywarki, zamiotłam podłogę, umyłam ja i wytarłam blat. Niby nic, ale godzinę mi zajęło. Postanowiłam, że zrobię tez obiad bo mam jeszcze czas.
Zrobiłam nagetsy, do tego frytki, surówka i sos.
Kiedy skończyłam to co zaczęłam była godzina 3:30P.PM.
Zaczęłam się szykować. Wybrałam strój i ruszyłam w stronę łazienki. Nalałam wody do wanny po czym do niej weszłam. Kąpiel zajęła mi kilka minut, po skończonej czynności zrobiłam sobie lekki make-up, uczesałam włosy w kucyka i nałożyłam na siebie wcześniej wybrany komplet.
Kiedy zeszłam na dół była godzina 4:57, więc zaraz powinien przyjechać Harry. Nie zdążyłam usiąść, a już słyszałam dzwonek do drzwi.
Szybko ruszyłam w ich stronę i ujrzałam chłopaka z uśmiechem na ustach.
-Hej ślicznie wyglądasz, zresztą jak zawsze.-skomplementował mnie.
-Dziękuję, ty też wyglądasz uroczo.
Harry wyciągnął dłoń w moja stronę, a ja bez namysłu podałam mu swoją. Szli8śmy tak do samochodu i kiedy doszliśmy otworzył mi drzwi od pojazdu.
Weszłam do środka i poczułam zapach jego perfum. Był boski.
-To na co jedziemy?-spytałam.
-Pomyślałem, że starczy tych Horrorów i obejrzymy komedie. Co ty na to?
-Jasne. Przyznaj się bałeś się tego filmu prawda?
-Co? Nie! Oczywiście, że nie!
-Mów co chcesz, ale ja i tak wiem swoje.
Śmialiśmy się przez całą drogę do kina. Kiedy podjechaliśmy pod budynek przywitało nas zgromadzenie fanów i paparazzi. Od dłuższego czasu kiedy gdzieś razem wyjdziemy zadają tam pytania typu: Jesteście razem? Ile już to trwa?
To jest męczące nie wiem jak Harry może to znosić. Kiedy byłam mała marzyłam o sławie, pieniądzach, wywiadach i o tym wszystkim. Teraz nie wiem czy chciałabym takiego życia. Paparazzi tylko czekają, aż popełnisz jakiś błąd, czekają na jakiś twój wybryk, są jak zwierzęta.
Wyszliśmy z samochodu pod okiem ochrony. Przedzieraliśmy się do środka przez tłum rozwrzeszczanych fanek . Słyszałam obraźliwe komentarze na mój temat, nie powiem ich bo były naprawdę wulgarne, aż nie chcę mi się wierzyć skąd dziewczyny w wieku 12-15 lat znają takie słowa.
Wybraliśmy bardzo dobrą komedie co nas rozluźniło. Kiedy wyszliśmy z kina fanek, ani fotoreporterów nie było, a może czają się na nas gdzieś za krzakami.
Weszliśmy do auta i jechaliśmy drogą która nie była, aż tak bardzo tłoczna.
-Głodna?-spytał się Harry.
-Troszeczkę.
-No to jedziemy na kolację.
Po 15min dotarliśmy na miejsce. Przez okna dało już się zauważyć, że ta restauracja jest strasznie droga.
No, ale tego chłopaka nie da się przekonać, aby wybrać inną. Weszliśmy do środka i podeszła do nas kelnerka.
-Dzień dobry panie Styles, dzień dobry pani Jones. Stolik jest już uszykowany.
-Co jaki stolik?-zdziwiłam się.
-Zobaczysz.
Pracownica restauracji prowadziła nas w głąb restauracji, aż doszliśmy do schodów.  
-Myslę, że dalej państwo trafią. Panie Styles  wszystko przygotowane.-pusciła do niego oczko i odeszła.
Szliśmy po schodach, aż doszliśmy na...dach. Był on piękny. Wszędzie kwiaty, lampki, a na środku stał stolik z naszą kolacją i szampanem.
-Z jakiej to okazji?-spytałam chłopaka, który ciągnął mnie do stolika.
-Przez moją pracę nie świętowaliśmy przyjęcia Cię na studia, dlatego zrobimy to dzisiaj.
-Naprawdę to wszystko dla mnie?
-Oczywiście, jesteśmy przyjaciółmi i cieszę się razem z tobą. Gratuluję!  
-Jejku dziękuję.
Przytuliłam go i pocałowałam w policzek na co chłopak się uśmiechnął.
Manip
Usiedliśmy na swoich miejscach i zaczęliśmy rozmawiać i jeść nasz posiłek.




Hej kochani, przepraszam, ze tak długo czekaliście na ten rozdział, ale miałam dużo nauki i do tego jestem chora. Dziwie się, że go skończyłam, bo podczas pisania bardzo  źle się czułam, a palce bolą już mnie od wystukiwania literek na klawiaturze, dlatego mam nadzieje, że wam się podoba i liczę na komentarze.
                                                                                                                          xx Nat

sobota, 6 września 2014

Przepraszam!

Wiem, że w weekend powinien pojawić się kolejny rozdział, ale dziś mam gości, a jutro muszę pouczyć się przed sprawdzianem. Bardzo przepraszam, ale rozdział pojawi się koło środy.  ;)
Przepraszam Nat

poniedziałek, 1 września 2014

Rozdział 7

Leżałam w bardzo wygodnym łóżku już chyba z 2 godziny i nadal nie mogłam zasnąć. Postanowiłam, że pójdę po coś do picia.
Zeszłam na dół do kuchni gdzie spotkałam Harrego.  Był on ubrany tylko w dresowe spodnie, dlatego miałam dostęp wzrokowy na jego tors.
-Jeszce nie śpisz?-spytał mi się chłopak.
-Yyy nie, nie mogłam zasnąć, a ty?
-Ja też. To może obejrzymy jakiś film?
-Jasne! Jakie filmy najbardziej lubisz?-zapytałam się Harrego z uśmiechem wymalowanym na mojej twarzy.
-Lubię horrory, ale jeśli ty...-nie skończył bo przerwałam mu.
-Super, też lubię horrory. To co oglądamy? Może "Mama"?
Chłopak bez wahania zgodził się i po chwili siedzieliśmy na kanapie i oglądaliśmy wybrany prze zemnie film.
Coraz bardziej komfortowo czułam się w jego towarzystwie. Uwielbiam z nim rozmawiać, śmiać się, a przede wszystkim spędzać z nim czas. Wiem, że to dopiero nasze trzecie spotkanie, ale ja czuję jakbyśmy spotkali sie po raz setny. Czuję jakbyśmy znali się od piaskownicy i czuję,  że coraz bardziej się w nim zakochuję...
Untitled

*Harry
Oglądaliśmy horror cały czas się śmiejąc, nie wiadomo z czego. Myślałem, że Nathalia będzie się bała i będę musiał  obejmować ją ramieniem żeby się nie bała, a prawda jest taka, że boję się bardziej od niej.   
-Harry boisz się? -powiedziała z udawana troską po czym zaśmiała się.
-Niee! No coś ty, ja się niczego nie boję.
-Hahaha, no na pewno.
Rzuciłem ją wcześniej przygotowanym popcornem  i tak rozpętałem wojnę popcornową.
Prażona kukurydza była wszędzie. Ganialiśmy się po całym salonie, rzucając swoją "amunicją".
W pewnym momencie Nathalia zachwiała się i prawie upadła, prawie bo przytrzymałem ją i uchroniłem przed spotkaniem z podłogą.
Spojrzałem jej w te piękne niebieskie oczy w których widziałem...radość.


*Nathalia
Byłam w ramoinach Harrego chyba 10 min. Wpatrywaliśmy się w siebie. Byłam szczęśliwa. Zyskałam nowego przyjaciele przez jedną przejażdżkę taksówką.
-Idziemy już spać?-zapytał się Harry po długiej ciszy, która nam nie przeszkadzała.
Pokiwałam  głową na tak po czym wyszłam z uścisku. Pożegnałam się z chłopakiem i udałam się do swojej dzisiejszej sypialni. 
*
Obudziłam się około 9 przez nie zasłonięte żaluzje. Wstałam z łózka i skierowałam się w stronę łazienki poprzednio zabierając ubrania z wczorajszej imprezy. 
Wykonałam poranna toaletę i ubrałam się w strój, po czym zeszłam do kuchni skad wydobywał się magiczny zapach. 
-Hej.-przywitałam Harrego, który robił jajecznicę. 
-Ooo hej. Mam nadzieję, że lubisz jajecznicę.
-Uwielbiam.-uśmiechnęłam się  w jego stronę i zajęłam kuchenny stołek i czekałam na śniadanie. 
 Harry podał nam posiłek, który znikł w pare minut. Byłam straszne głodna, a chłopak wyśmienicie gotuję. 
-Pyszne, naprawdę.
-Dziękuję, kiedyś muszę przyrządzić dla ciebie spaghetti carbonara. 
-Ooo pychotka, na pewno się skuszę. Wiesz Harry ja już będę szła to był miły wieczór i śniadanie i mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. 
-Ja cię odwiozę. No i pewnie, że tak no przecież muszę dla ciebie ugotować mój specjał.
Zaśmiałam się i oboje ruszyliśmy w stronę korytarza. Ubraliśmy się w cieplejsze rzeczy i wyszliśmy z domu chłopaka, kierując się do jego samochodu.
Droga mineła szybko. Nawet nie zauważyłam kiedy Harry staną na moim podjeździe. Rozmawialiśmy przez całą drogę o bzdetach. 
Pożegnałam się z zielonookim i wyszłam z samochodu. 
Koło garażu stał bardzo znany mi samochód. Weszłam do budynku i z korytarza usłyszałam śmiechy. Weszłam do salonu. 
-Mamo, tato jak dobrze was widzieć! 





Hej kochani! No więc tak zakończył się dzisiejszy rozdział i rozpoczęła sie szkoła. :/ Do której klasy teraz poszliście? Ja do 1gimnazjum.
Mam nadzieję, że rozdział się podoba zapraszam do komentowania i czytania. Do zobaczenia niedługo :* 
xx