xx Nat
Translate
czwartek, 16 października 2014
Uwaga!
Ok, rozumiem, że to opowiadanie nie jest najlepsze, ale myślę, że najgorsze też nie. Przykro mi, że nikt nie komentuje, chociaż tu wchodzi. Rozdziały nie będą dodawane jeśli będę widziała, że nikt się tym nie interesuje! :/
piątek, 3 października 2014
Rozdział 10
* Lisa
Kiedy Nathalia wyszła do Harrego jej mama jakoś zbladła.
-Przepraszam, może chce Pani szklankę wody? Wygląda Pani strasznie blado.
-Poproszę, dziękuję Liso.
-Nie ma sprawy.
Mama Nathali usiadła na kanapie razem z Panem Robinem, a Tessa poszła ze mną.
-O co im chodzi?- spytała szeptem Tessa.
-Właśnie nie wiem, to trochę dziwne.
-Trochę? Ja na ich miejscu cieszyłabym się ze szczęścia córki, a oni jeszcze się na nią złoszczą.
Poszłyśmy do salonu gdzie znalazłyśmy rodziców Nathali. Podałam jej mamie szklankę z wodą.
-Dziękuję.-nie odpowiedziałam tylko uśmiechnęłam się w jej kierunku.
Po krótkiej ciszy, która o dziwo nie była niezręczna Tessa jak to Tessa musiała zapytać:
-Dlaczego państwo nie chcą, aby Nathalia jechała z Harrym na wakacje? Chodzi o to, że jest sławny czy o to, że ona ma 20 lat a on 23*?
-Tessa!-upomniałam ją.
-Nie, nie szkodzi, wiem że to trochę dziwne, ale naprawdę mamy powody, aby ja chronić i nie chodzi tu o te wymienione.-wyjaśniła Pani Stefanie, ale Tessie i tak było mało.
-Chodzi o Micka? To przez niego są państwo tacy przewrażliwieni?
-Naprawdę, nie możemy wam powiedzieć, może kiedyś się dowiecie i zrozumiecie.
-No dobrze.-w końcu koniec pytań!
-My będziemy się zbierać.
-Może państwo zostaną, pani Stefanie nie wygląda najlepiej.
-Damy sobie radę, dziękujemy wam.-uśmiechnęli się i wyszli.
Po wyjściu rodziców Nathali udałyśmy się do salonu.
-Musiałaś tyle ich pytać!?-zapytałam lekko wkurzona na Tessę.
-Oj przestań! Nie ciekawiło Cię o co im chodziło?
-Może troszkę, ale to nie powód, zeby zadawać tyle pytań.
-No widzisz, to jest właśnie do tego powód.- Tessa miała racje, ale to ich prywatne sprawy i nie powinnyśmy się w nie wtrącać.
Poszłam do mojego pokoju zadzwonić do Nialla.
Pierwszy sygnał, drugi...
-Hej Niall!
-O hej Lisa! Co słychać? Harry i Nati już pojechali?
-Tak, już dawno i wszystko w porządku. A ja tam u ciebie?
-Świetnie, może miałabyś ochotę iść dziś na spacer?
-Pewnie! O której?
-Koło 3pm?
-Będę gotowa.
-Ok to pa.
-Pa.
*Harry
-No to opowiadaj.
-No to skończyłam szkołę średnią z najlepszym wynikiem w klasie i dostałam się na studia prawnicze, ale to wiesz. Mimo tego, że się dostałam to nie koniecznie chcę to studiować, ale nie chce robić przykrości rodzicom...
-Dlaczego? Rób to co kochasz! A kim chciałabyś zostać?
-Aktorką. W szkole brałam udział w zajęciach teatralnych, grałam w przedstawieniach, ale to nie jest stałą praca, a jak zostanę panią prawnik to mam posadę zapewnioną, ponieważ moi rodzice mają zanjomych w tej branży.
-Ale to nie zmienia faktu, że nie spełniasz marzeń.
-Ale życie to nie instytucja do spełniania marzeń tylko jest to ciężka praca.
-Jakoś moje marzenia się spełniły.
-Po prostu nie każdego się spełniają, ale kto wie może kiedyś zagram w filmie.
-Nie może, a na pewno. Opowiadaj dalej.
-Moim ulubionym kolorem jest czerwony, a kwiatem tulipan. Uwielbiam spaghetti carbonara i boję się pająków. Co chcesz jeszcze wiedzieć?
-Jak widzisz swoją przyszłość?
-Stara panna z gromadką kotów.
-Hahhaha, nie no poważnie.
-Poważnie to: maż, trójka dzieci i kot.
-Kot?
-Kot musi być!
* Niall
Szedłem po Lisę zauważyłem staruszkę, ktora sprzedawała piękne róże i kupiłem jedną dla Lisy.
Po 15min doszedłem do celu. Zapukałem do drzwi, które otworzyła mi pięknie ubrana Lisa.
-Ślicznie wyglądasz! Proszę to dla Ciebie.-podałem jej różę.
-Ooo dziękuję Ci. Gdzie idziemy!
-Na spacer do parku.
-OK.

*Wiek Harrego został zmieniony na potrzeby bloga.
Wiem, że strasznie krótki, ale napisałam go teraz bo miałam wyrzuty sumienia, że tyle nie dodaję, ale w sumie nikt nie komentuje. :( Jeśli ktoś to czyta to proszę niech zostawi po sobie jakiś znak.!
Następny rozdział pojawi się jak będzie choć jeden kom.
Kiedy Nathalia wyszła do Harrego jej mama jakoś zbladła.
-Przepraszam, może chce Pani szklankę wody? Wygląda Pani strasznie blado.
-Poproszę, dziękuję Liso.
-Nie ma sprawy.
Mama Nathali usiadła na kanapie razem z Panem Robinem, a Tessa poszła ze mną.
-O co im chodzi?- spytała szeptem Tessa.
-Właśnie nie wiem, to trochę dziwne.
-Trochę? Ja na ich miejscu cieszyłabym się ze szczęścia córki, a oni jeszcze się na nią złoszczą.
Poszłyśmy do salonu gdzie znalazłyśmy rodziców Nathali. Podałam jej mamie szklankę z wodą.
-Dziękuję.-nie odpowiedziałam tylko uśmiechnęłam się w jej kierunku.
Po krótkiej ciszy, która o dziwo nie była niezręczna Tessa jak to Tessa musiała zapytać:
-Dlaczego państwo nie chcą, aby Nathalia jechała z Harrym na wakacje? Chodzi o to, że jest sławny czy o to, że ona ma 20 lat a on 23*?
-Tessa!-upomniałam ją.
-Nie, nie szkodzi, wiem że to trochę dziwne, ale naprawdę mamy powody, aby ja chronić i nie chodzi tu o te wymienione.-wyjaśniła Pani Stefanie, ale Tessie i tak było mało.
-Chodzi o Micka? To przez niego są państwo tacy przewrażliwieni?
-Naprawdę, nie możemy wam powiedzieć, może kiedyś się dowiecie i zrozumiecie.
-No dobrze.-w końcu koniec pytań!
-My będziemy się zbierać.
-Może państwo zostaną, pani Stefanie nie wygląda najlepiej.
-Damy sobie radę, dziękujemy wam.-uśmiechnęli się i wyszli.
Po wyjściu rodziców Nathali udałyśmy się do salonu.
-Musiałaś tyle ich pytać!?-zapytałam lekko wkurzona na Tessę.
-Oj przestań! Nie ciekawiło Cię o co im chodziło?
-Może troszkę, ale to nie powód, zeby zadawać tyle pytań.
-No widzisz, to jest właśnie do tego powód.- Tessa miała racje, ale to ich prywatne sprawy i nie powinnyśmy się w nie wtrącać.
Poszłam do mojego pokoju zadzwonić do Nialla.
Pierwszy sygnał, drugi...
-Hej Niall!
-O hej Lisa! Co słychać? Harry i Nati już pojechali?
-Tak, już dawno i wszystko w porządku. A ja tam u ciebie?
-Świetnie, może miałabyś ochotę iść dziś na spacer?
-Pewnie! O której?
-Koło 3pm?
-Będę gotowa.
-Ok to pa.
-Pa.
*Harry
-No to opowiadaj.
-No to skończyłam szkołę średnią z najlepszym wynikiem w klasie i dostałam się na studia prawnicze, ale to wiesz. Mimo tego, że się dostałam to nie koniecznie chcę to studiować, ale nie chce robić przykrości rodzicom...
-Dlaczego? Rób to co kochasz! A kim chciałabyś zostać?
-Aktorką. W szkole brałam udział w zajęciach teatralnych, grałam w przedstawieniach, ale to nie jest stałą praca, a jak zostanę panią prawnik to mam posadę zapewnioną, ponieważ moi rodzice mają zanjomych w tej branży.
-Ale to nie zmienia faktu, że nie spełniasz marzeń.
-Ale życie to nie instytucja do spełniania marzeń tylko jest to ciężka praca.
-Jakoś moje marzenia się spełniły.
-Po prostu nie każdego się spełniają, ale kto wie może kiedyś zagram w filmie.
-Nie może, a na pewno. Opowiadaj dalej.
-Moim ulubionym kolorem jest czerwony, a kwiatem tulipan. Uwielbiam spaghetti carbonara i boję się pająków. Co chcesz jeszcze wiedzieć?
-Jak widzisz swoją przyszłość?
-Stara panna z gromadką kotów.
-Hahhaha, nie no poważnie.
-Poważnie to: maż, trójka dzieci i kot.
-Kot?
-Kot musi być!
* Niall
Szedłem po Lisę zauważyłem staruszkę, ktora sprzedawała piękne róże i kupiłem jedną dla Lisy.
Po 15min doszedłem do celu. Zapukałem do drzwi, które otworzyła mi pięknie ubrana Lisa.
-Ślicznie wyglądasz! Proszę to dla Ciebie.-podałem jej różę.
-Ooo dziękuję Ci. Gdzie idziemy!
-Na spacer do parku.
-OK.
*Wiek Harrego został zmieniony na potrzeby bloga.
Wiem, że strasznie krótki, ale napisałam go teraz bo miałam wyrzuty sumienia, że tyle nie dodaję, ale w sumie nikt nie komentuje. :( Jeśli ktoś to czyta to proszę niech zostawi po sobie jakiś znak.!
Następny rozdział pojawi się jak będzie choć jeden kom.
xx
Subskrybuj:
Posty (Atom)