Translate

poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział 14

                                                       NOWA POSTAĆ! <3 
 black and white


                                                               Claire Douson
*Kilka tygodni później
Dzisiaj mam pierwsze zajęcia. Boję się, że nie dam rady. Chłopcy wyjechali do Stanów, aby nagrać singiel, czy coś. Strasznie nudno bez Harrego, oczywiście są dziewczyny, ale to nie to samo co czas spędzony z Harrym. Zostają tam jeszcze 3 dni, myślę, że dam radę, ale będzie okropnie nudno.
Przechodzę przez drzwi uczelni i widzę same nowe twarze. Nikogo kogo bym wcześniej znała lub widziała. Mijam ludzi i nikt nie przejmuje się Nathalią, która nie może znaleźć sali 325.
Po nieudanych poszukiwaniach staję na środku korytarza i rozglądam  się jak głupia w poszukiwaniu tak na prawdę niczego bo są tam tylko dwoje drzwi, które prowadzą do sali nr 123 i122.
-Moge Ci jakoś pomóc?-słyszę za plecami piskliwy głosik.
-Umm tak. Wiesz gdzie jest sala 325?
-Jasne. Chodź za mną.
-Ooo dziękuję bardzo.
Podążam za dziewczyną, której imienia nie znam...
-Jak masz na imię? Ja jestem Nathalie.
-Claire.
-No to Claire, na którym roku jesteś?
-Drugim, a ty myślę, że na pierwszym, Zgadłam? 
-Zgadłaś.
-Jestem jasnowidzem!-obie zaczęłyśmy się śmiać.
-Proszę bardzo sala 325.
-Dziękuję i do zobaczenia niedługo.
Pożegnałam się z Claire i weszłam do sali. 
Wykład był...spoko. Nic ciekawego. Profesor opowiadał nam o pierwszym roku, jaki on trudny i tak dalej. Mówił o osiągnięciach uniwersytetu i takich pierdołach.  Dzisiaj mam jeszcze tylko zajęcia z  prawa handlowego i wolne.
Po skończonych zajęciach wybrałam się na małe zakupy, bo muszę kupić jeszcze kilka książek i jakieś buty.
Chodziłam po galerii i nic mi się nie podobało. Zgłodniałam, dlatego poszłam do Kfc. Zamówiłam jedzenie i szłam do jakiegoś stolika, kiedy zauważyłam Claire, wiec podeszłam do niej.
-Hej. Mogę się dosiąść?-spytałam.
-Jasne, siadaj! Jak tam pierwszy dzień?
-W miarę dobrze. Trochę nudno.
-Pierwszy dzień taki jest, później nie będzie tak fajnie.
-Myślę, że dam radę.-uśmiechnęłam się w jej stronę.
-Na pewno. Może pomogłabyś mi wybrać jakieś buty na żadne nie mogę się zdecydować.
-Z nieba mi spadłas! Mam ten sam problem.
-To chodź! Może coś nam wpadnie w oko.
Zjadłyśmy i poszłyśmy do jakiegoś sklepu.
Po długim namyśle ja kupiłam te buty, a  Claire te. Oczywiście musiałam kupić jeszcze sukienkę, a dziewczyna spodnie. Nigdy nie stanę na jednym kupnie. Jak już kupuję, to przynajmniej dwie rzeczy.
Claire podwiozła mnie do domu i okazało się, że mieszka dwie ulice dalej.  


Untitled

 Weszłam do domu, który był pogrążony w ciemnościach. Pewnie dziewczyny poszły do miasta.  Zapaliłam światło w przedpokoju i udałam się do salonu. Usiadłam na kanapie, włączyłam telewizor i oglądałam GLEE. Po maratonie odcinków mój telefon zaczął dzwonić.
"Harry <3"

 Odebrałam z uśmiechem na twarzy.
-No hej! Jak tam pierwszy dzień?-spytał.
-Hej. Dobrze, poznałam taka Claire. Sympatyczna dziewczyna.
 -To dobrze. Co jeszcze powiesz?
-Strasznie tęsknie.
-Naprawdę?
-Naprawdę!
-To otwórz drzwi.
-Co?
-No otwórz.
Podeszłam do drzwi, od kluczyłam je i zobaczyłam Harrego stojącego w progu. On wie jak człowieka zaskoczyć...



X


14 rozdział i być może ostatni, nie widzę sensu, pisać go dalej, kiedy nikt nie komentuje. :( Przykro mi no, ale jeśli tu też nie będzie komentarzy to kończę pisanie tego bloga.... :(
xx

niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział 13

Dzisiaj wracamy do Londynu. Spędziliśmy  na Fidżi tydzień, wspaniały tydzień. Dowiedziałam się paru ciekawych i zabawnych faktów z życia Harrego. Był rozrywkowym i pełnym energii dzieckiem, zresztą nadal jest.
-Spakowana?-spytał mnie Harry.
-Tak, a ty?
-Jestem. To co może zejdziemy?
-Ok, chodźmy.
Zeszliśmy, oddaliśmy klucz i poszliśmy do kawiarni bo zostało nam trochę czasu.
-Poproszę cappuccino.
-A ja czarną kawę.
-Dobrze, zaraz podam.-kelner uśmiechnął się do nas i odszedł przygotować nasze kawy.
-Żal mi opuszczać to miejsce.-zaczełam rozmowe.
-Zawsze możemy wrócić.
-Racja.
Dostaliśmy nasze zamówienie i niedługo po tym byliśmy w drodze na lotnisko.
*Kilka godzin później
Lot z  dowcipami Harrego duuużył się, ale kiedy wylądowaliśmy chciałam znów usłyszeć kawał typu "Puk, puk! Kto tam?".
-To co odwiozę Cię do domu, nie?
-Jeśli byś mógł.
-Oczywiście, że tak.
-Dziękuję.
-Nie ma sprawy, to jedziemy.
Harry wziął moja i swoja walizkę i ruszył do samochodu.
Kiedy dojechaliśmy podziękowałam Harremu i dałam mu buziaka w policzek. Pożegnaliśmy się i wyszłam z samochodu.
Weszłam do domu i usłyszałam odgłos tłuczonego szkła. Pewnie Lisa coś gotuje...
-Hej! Co tu taki bałagan?
-Ooo Nati jesteś już! Stęskniłam się i chciałam zrobić coś dobrego, ale jak zwykle nie wyszło.
-Oj tam zawsze możemy coś zamówić.
-No tak.
-Gdzie Tessa?
-Wyszła  do sklepu, powinna zaraz być.
-OK. Mam coś dla was!
-Ooo nie trzeba było.
Otworzyłam walizkę i wyjęłam paczkę dla Lisy.
-Co to jest?
-Otwórz to zobaczysz.-uśmiechnęłam się w jej kierunku.
 -Jejku dziekuję. Bluzka ze Sitchem. Dziekuję.
-Nie ma za co. Mam nadzieję, że Ci się podoba.
-Podoba!
-Już jestem.-usłyszałam Tesse.
-Nathalia! Hej!
-Hej! No jesteś mam coś dla Ciebie.
-No dziękuję. Co to?-podałam jej paczkę.
-Otwórz!
-Jaki super case. Dzięki!
-Nie ma sprawy. To co zamawiamy pizze?
-Tak!-krzyknęły chórem.
Dzień minął szybko. Z dziewczynami oglądałyśmy jakieś filmy i po prostu leżałyśmy. 
Wieczorem kiedy kładłam się spać dostałam esemesa.
Od Harrego.
"Ciężko mi zasnąć bez Ciebie. :("
Odpisałam mu:
"Dasz radę. ;) Dobranoc. :*"
Odpisał:
"Muszę. :( Dobranoc. :***"
Myślałam o Harrym. Myślałam i też nie mogłam zasnąć bez niego. Jego oczy mnie zawsze uspokajają, są takie głębokie i te dołeczki w jego policzkach...
Zdałam sobie sprawę, że się w nim zakochuję...
❤


Kolejny rozdział! Liczę na komentarze. :D
xx