-Kiedy przyjechaliście?
-Dosłownie przed chwilą. A ty gdzie byłaś?
-Aaaa. Ja byłam u... u przyjaciela.
-U przyjaciela mówisz?-tata zmierzył mnie wzrokiem.
-No tak. Poznałam go niedawno.
-No dobrze. Przyjechaliśmy bo dziś powinny przyjść papiery w sprawie studiów.
Całkiem zapomniałam o dzisiejszym dniu. Mam nadzieję, że się dostałam i rodzice będą ze mnie dumni. Nie do końca chciałam iść na prawo, no ale czego nie się nie robi aby uszczęśliwić najbliższych?
-No tak! Zapomniałam. Chcecie coś do jedzenia lub picia?
-Ja już włączyłam wodę na herbatę.-powiedziała Lisa.
-Aha ok. No to może coś do jedzenia?
-Nie dziękujemy, po drodze wjechaliśmy do restauracji.-uśmiechnęli się do mnie ciepło.
-Nie, to nie.
Spędziliśmy razem cały dzień. Czas tak szybko mina, że nie zauważyłam kiedy wybiła 19.
-Nathalia może otworzyła byś maila i sprawdziła czy przysłali Ci odpowiedź.
-Jasne już idę.
Poszłam na górę po laptopa po czym odpaliłam go i ponownie zeszłam na dół.
-No ruch ruch.-pospieszała mnie mama.
-Stefanie spokojnie zaraz się dowiemy.-uspokajał ją tata.
-No dobrze, dobrze.
Zaśmiałam się z ich zachowania i zalogowałam się.
Otworzyłam interesujący mnie plik i przeczytałam słowo: PRZYJĘTA.
-Przyjęli mnie!
-Naprawdę? Córciu jestem taka dumna.
- Ja też!-wtrącił tata.
*2 tygodnie później
Już środek lipca, a od września zaczną się studia. Rodziców bardzo to ucieszyło, nie powiem mnie też, ale będę dążyła do swoich marzeń. Za tydzień razem z Harrym lecę na wakacje. Lecimy na Fiji. Zawsze o tym marzyłam i za tydzień marzenie się spełni.
Z zamyśleń wyrwał mnie dźwięk przychodzącego esemesa. Harry.
-Hej co robisz?-przeczytałam zawartość esemesa.
-Nic ciekawego, a co?
-Może wybralibyśmy się do kina? Co ty na to?
-Świetny pomysł! O której?
-O 5 P.M będę. Pa :*
-OK. Pa :**
Była godzina 2 dlatego miałam dużo czasu.
Odłożyłam telefon na półkę i poszłam sprzątać kuchnię, ponieważ dziś jest moja kolej.
Włożyłam naczynia do zmywarki, zamiotłam podłogę, umyłam ja i wytarłam blat. Niby nic, ale godzinę mi zajęło. Postanowiłam, że zrobię tez obiad bo mam jeszcze czas.
Zrobiłam nagetsy, do tego frytki, surówka i sos.
Kiedy skończyłam to co zaczęłam była godzina 3:30P.PM.
Zaczęłam się szykować. Wybrałam strój i ruszyłam w stronę łazienki. Nalałam wody do wanny po czym do niej weszłam. Kąpiel zajęła mi kilka minut, po skończonej czynności zrobiłam sobie lekki make-up, uczesałam włosy w kucyka i nałożyłam na siebie wcześniej wybrany komplet.
Kiedy zeszłam na dół była godzina 4:57, więc zaraz powinien przyjechać Harry. Nie zdążyłam usiąść, a już słyszałam dzwonek do drzwi.
Szybko ruszyłam w ich stronę i ujrzałam chłopaka z uśmiechem na ustach.
-Hej ślicznie wyglądasz, zresztą jak zawsze.-skomplementował mnie.
-Dziękuję, ty też wyglądasz uroczo.
Harry wyciągnął dłoń w moja stronę, a ja bez namysłu podałam mu swoją. Szli8śmy tak do samochodu i kiedy doszliśmy otworzył mi drzwi od pojazdu.
Weszłam do środka i poczułam zapach jego perfum. Był boski.
-To na co jedziemy?-spytałam.
-Pomyślałem, że starczy tych Horrorów i obejrzymy komedie. Co ty na to?
-Jasne. Przyznaj się bałeś się tego filmu prawda?
-Co? Nie! Oczywiście, że nie!
-Mów co chcesz, ale ja i tak wiem swoje.
Śmialiśmy się przez całą drogę do kina. Kiedy podjechaliśmy pod budynek przywitało nas zgromadzenie fanów i paparazzi. Od dłuższego czasu kiedy gdzieś razem wyjdziemy zadają tam pytania typu: Jesteście razem? Ile już to trwa?
To jest męczące nie wiem jak Harry może to znosić. Kiedy byłam mała marzyłam o sławie, pieniądzach, wywiadach i o tym wszystkim. Teraz nie wiem czy chciałabym takiego życia. Paparazzi tylko czekają, aż popełnisz jakiś błąd, czekają na jakiś twój wybryk, są jak zwierzęta.
Wyszliśmy z samochodu pod okiem ochrony. Przedzieraliśmy się do środka przez tłum rozwrzeszczanych fanek . Słyszałam obraźliwe komentarze na mój temat, nie powiem ich bo były naprawdę wulgarne, aż nie chcę mi się wierzyć skąd dziewczyny w wieku 12-15 lat znają takie słowa.
Wybraliśmy bardzo dobrą komedie co nas rozluźniło. Kiedy wyszliśmy z kina fanek, ani fotoreporterów nie było, a może czają się na nas gdzieś za krzakami.
Weszliśmy do auta i jechaliśmy drogą która nie była, aż tak bardzo tłoczna.
-Głodna?-spytał się Harry.
-Troszeczkę.
-No to jedziemy na kolację.
Po 15min dotarliśmy na miejsce. Przez okna dało już się zauważyć, że ta restauracja jest strasznie droga.
No, ale tego chłopaka nie da się przekonać, aby wybrać inną. Weszliśmy do środka i podeszła do nas kelnerka.
-Dzień dobry panie Styles, dzień dobry pani Jones. Stolik jest już uszykowany.
-Co jaki stolik?-zdziwiłam się.
-Zobaczysz.
Pracownica restauracji prowadziła nas w głąb restauracji, aż doszliśmy do schodów.
-Myslę, że dalej państwo trafią. Panie Styles wszystko przygotowane.-pusciła do niego oczko i odeszła.
Szliśmy po schodach, aż doszliśmy na...dach. Był on piękny. Wszędzie kwiaty, lampki, a na środku stał stolik z naszą kolacją i szampanem.
-Z jakiej to okazji?-spytałam chłopaka, który ciągnął mnie do stolika.
-Przez moją pracę nie świętowaliśmy przyjęcia Cię na studia, dlatego zrobimy to dzisiaj.
-Naprawdę to wszystko dla mnie?
-Oczywiście, jesteśmy przyjaciółmi i cieszę się razem z tobą. Gratuluję!
-Jejku dziękuję.
Przytuliłam go i pocałowałam w policzek na co chłopak się uśmiechnął.
Usiedliśmy na swoich miejscach i zaczęliśmy rozmawiać i jeść nasz posiłek.
Hej kochani, przepraszam, ze tak długo czekaliście na ten rozdział, ale miałam dużo nauki i do tego jestem chora. Dziwie się, że go skończyłam, bo podczas pisania bardzo źle się czułam, a palce bolą już mnie od wystukiwania literek na klawiaturze, dlatego mam nadzieje, że wam się podoba i liczę na komentarze.
xx Nat
Ojoj Harry *,*
OdpowiedzUsuńBoski!! <33